antyBiblia miała ukazać się na
przełomie czerwca i lipca, jednak okazuje się, że nie tak łatwo wydać w Polsce
tak kontrowersyjną i niewygodną dla Kościoła książkę. Kulisy jej powstawania opiszę w innym poście, już po ukazaniu się na rynku, tymczasem wracam
do tematu, żeby wyjaśnić - o co tyle szumu.
Po co
w ogóle powstała antyBiblia? Nawiązując do tytułu posta – otóż to właśnie
antyBiblia odkrywa te fakty, które kryje Biblia oraz Kościół; i to właśnie odkrywanie, było kluczowym celem napisania mojej książki. Ta książka powstała w imię prawdy, a jej główne cele, to:
I.
Uwolnienie od mentalnego niewolnictwa, jakie narzucił nam Kościół oraz od dyktatu Kościoła
Kościół zmonopolizował sobie Boga, wiarę,
prawo do prawdy o życiu i śmierci człowieka oraz prawo do głoszenia praw
moralnych. antyBiblia mówi: Koniec dyktatu Kościoła! Jesteśmy inteligentni i
możemy stanowić o sobie i własnym życiu.
II.
Głos mniejszości
niereligijnej i ateistycznej
Od niespełna 2000 lat, „nieomylny” Kościół mówi,
a gawiedź słucha. W konsekwencji mamy tony ksiąg oraz wypowiedzi religijnych, i
niewidzialną garstkę materiałów anty-religijnych. Czas wyrównać szanse i siły. Czas
oddać głos tym, którzy oparli się religijnej indoktrynacji. Niegdyś zakazane i
brutalnie zwalczane, każdy antyreligijny głos jest dziś na wagę złota – Kościół
już nikomu nie ma prawa zamknąć ust. Cyniczne hasło "obrażanie uczuć religijnych" musi raz na zawsze zostać usunięte z naszego języka.
III.
Obnażenie
Tajemnic Wiary w imię prawdy
Pewna, niezwykle istotna wiedza
dotycząca Prawd Wiary była dostępna jedynie kapłanom i episkopatowi – była skrzętnie
ukrywana przed wiernymi. antyBiblia obnaża te prawdy (tajemnice) i demaskuje
oszustwo Kościoła.
IV. Dostarczenie kluczowych kontrargumentów
Do tej pory (co wynika z poprzedniego punktu),
osoba świecka w rozmowie z księdzem była zaledwie bezbronnym petentem, a ksiądz
zawsze miał rację i ostatnie słowo. Po antyBiblii, czytelnik staje się równorzędnym
partnerem do rozmów w kwestii wiary, nawet dla arcybiskupów i dostojników watykańskich
z papieżem włącznie.
Skoro Kościół przez setki lat
wyrokował, dyktując ludziom życie, a swoich krytyków uciszał, to chyba już najwyższy
czas zmienić ten układ sił – nieprawdaż? Dziś Keith Richard Truman zarzuca
Kościołowi kłamstwo, oszustwo i manipulację w celu władzy i zysków. Zarzuca
stosowanie metod socjotechniki i wpływania na światową politykę. Ponadto autor
zarzuca Kościołowi brak wiary i udowadnia to w swojej książce, a jeśli to
Kościół, a nie autor antyBiblii ma rację, to niech się, przed owymi zarzutami
obroni. Wówczas, rzeczywiście nie będzie o co robić tyle hałasu.
W II części, czyli kolejnym poście,
zaprezentuję parę co ciekawszych wniosków postawionych w antyBiblii. Zapraszam zatem
i pozdrawiam.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz