poniedziałek, 14 września 2020

Piaskownica Pana Boga, czyli o tym, jak Bóg nie stworzył świata

Wykorzystując całą, dostępną mi wiedzę, muszę stwierdzić, że świat najprawdopodobniej stworzył wielki i znany nam dobrze czarnoksiężnik o imieniu Gargamel, a dowodem na ten fakt, jest film rysunkowy o nazwie Smerfy. Brzmi absurdalnie, a wręcz idiotycznie? Zapewniam, że tylko odrobinę bardziej absurdalnie niż stwierdzenie, iż świat stworzył starotestamentowy Bóg, a dowodem na to, jest starożytna księga, zwana Biblią. Opis świata Gargamela jest łudząco podobny do opisu świata, który rzekomo stworzył biblijny Bóg. Mamy zamek Gargamela, wioskę Smerfów, nieco peryferii wokół… i to by było na tyle – z Biblią jest podobnie.

W biblijnej Księdze Rodzaju, już na samym początku, znajdujemy opis stworzenia świata przez jakiegoś Boga (którego poznajemy nieco później)… no i zaczynają się schody.

„Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami. Wtedy Bóg rzekł: «Niechaj się stanie światłość !» I stała się światłość.” - Te słowa rozpoczynają wielką, starożytną księgę o nazwie Biblia. Ziemia powstaje jako pierwszy obiekt we… no właśnie, w czym? W Biblii nie ma mowy o tym, że ów Bóg stworzył Wszechświat, jakiekolwiek inne planety, czy galaktyki - w ogóle nie istnieją tam takie pojęcia, być może stworzył je jakiś inny Bóg, albo Bogowie. Co ciekawe, powyższy cytat sugeruje, że Ziemia powstała przed Słońcem, a cały dalszy opis stworzenia przypomina opowiadanie kilkulatka o tym, co widzi jak wyjdzie z domu i rozejrzy się dookoła. To wszystko, to jednak fraszka. To, na co warto zwrócić uwagę, to opis samej Ziemi, który staje się punktem wyjścia do analizy tego, jaki świat stworzył Bóg. Ziemia, jako pustkowie oblane bezkresem wód. Opis ten potwierdzają wszystkie pozostałe teksty Starego Testamentu (z wyjątkiem Ksiąg Machabejskich, dopisanych w późniejszym czasie przez Rzymian). Do czego zmierzam? Otóż zmierzam do biblijnego faktu, który mówi nam o tym, że świat stworzony przez Boga, jest jedynie jego prywatną piaskownicą i ma niewiele wspólnego ze światem, który znamy dziś. 

 

Przypowieść o sędziwym podróżniku

Wyobraźmy sobie, że spotykamy pewnego sędziwego podróżnika, który chwali się nam, że zwiedził już cały świat. Opowiada, że odwiedził wszystkie państwa, a nawet bywał w miejscach, w których nigdy nie stanęła ludzka stopa. Z zachwytem słuchamy szczegółowych opowieści podróżowania po malowniczych zakątkach Skandynawii, Hiszpanii, Portugalii, Turcji. W pewnym momencie ktoś z ciekawości zadaje mu pytanie: A jak wygląda życie plemion indiańskich w boliwijskiej dżungli? I tutaj, ku naszemu zdziwieniu dowiadujemy się, że nasz wielki globtroter nigdy nie był w Boliwii. Nie był także w Chile, Argentynie, Meksyku, czy w Stanach Zjednoczonych. Okazuje się, że mówiąc, iż zwiedził cały świat, miał na myśli całą Europę, północną Afrykę oraz Azję Mniejszą. Hmm… w takim razie, jeszcze trochę brakuje do „całego świata”. Przed naszym podróżnikiem zatem mnóstwo fascynujących miejsc do zwiedzenia, tylko czy starczy mu na to czasu…

 

Co wspólnego ma owa przypowieść o sędziwym podróżniku z Biblią, Bogiem i stworzeniem świata? Bardzo wiele. Otóż okazuje się, że nasz podróżnik, i tak zwiedził więcej świata, niż stworzył biblijny Bóg. Bóg nigdy nie „dotarł” do ziem współczesnej Hiszpanii, czy Skandynawii. Stworzony przez niego świat to Azja Mniejsza, powiększona o fragment Europy i drobny wycinek północno-wschodniej Afryki - oto "cały świat" Pana Boga. I aż chciałoby się skwitować to słowem: Amen. Bóg nie ma bladego pojęcia o istnieniu czegokolwiek więcej, a dowodem na to jest… cała Biblia. Jego świat, od zachodu oblewają bezkresne wody, a od południa otaczają nieprzebyte pustynie i pustkowia, które najpewniej również prowadzą do bezkresnych wód. Trudno to będzie jednak Bogu stwierdzić, ponieważ żaden wielbłąd nie raczył zabrać Pana Boga tak daleko, aby sam mógł się przekonać o tym, co stworzył. Bóg nie dotarł swoją wiedzą i świadomością nawet do połowy afrykańskiego kontynentu. Czy można to udowodnić? Oczywiście.

 

Zagadka

Spróbujcie rozwiązać biblijną zagadkę Trumana. Otóż Bóg pokusił się w Biblii na osobisty, epicki opis pewnego zwierzęcia. Zgadnijmy, o jakim zwierzęciu mówi nam sam Bóg – stwórca całego świata i wszelkich istnień na Ziemi?

Księga Hioba: „…już sam jego widok przeraża […] Któż mu wystąpi naprzeciw? Kto się odważy go dotknąć bezkarnie? - Nikt zgoła pod całym niebem […] Głosu jego nie zdołam przemilczeć, o sile wiem – niezrównana […] Niezwyciężony. Gdy wstaje, mocni drżą ze strachu i przerażeni tracą przytomność. Bo cięcie mieczem bez skutku, jak dzida, strzała czy oszczep. Dla niego żelazo - to plewy, brąz - niby drzewo zbutwiałe. Nie płoszy go strzała z łuku, kamień z procy jest źdźbłem dla niego. Dla niego źdźbłem maczuga, śmieje się z dzidy lecącej. […] Niezrównany. Nie ma mu równego na ziemi, uczyniono go nieustraszonym: Każde mocne zwierzę się lęka jego, króla wszystkich stworzeń.”

Czy wiemy o jakim zwierzęciu mowa? Przyznaję, że dokonałem tutaj zabiegu użycia pewnej, klasycznej techniki manipulacji, którą notorycznie stosuje Kościół katolicki w interpretacji Biblii, a mianowicie dokonałem selektywizacji tekstu (o technikach manipulacji oraz samej selektywizacji napiszę w osobnym wpisie). Pomimo uwzględnienia powyższego, mamy tutaj do czynienia z opisem zwierzęcia, które sam Bóg uznał za najpotężniejsze, niezwyciężone i, zacytujmy raz jeszcze: „nie ma mu równego na ziemi”. Czy zgodzimy się, iż owym zwierzęciem powinien być słoń? Myślę, że powinien… i byłby, gdyby tylko Bóg – stwórca, wiedział o jego istnieniu. Słonie zamieszkują afrykańskie sawanny, a to już zbyt daleko na południe i świat, który stworzył biblijny Bóg, po prostu tam nie sięga. Jego zasięg kończy się na północnej części Egiptu, zatem… No tak, w takiej sytuacji najpotężniejszym, zdaniem Boga, zwierzęciem jest… krokodyl – i to o nim mowa w przytoczonym opisie.

 

Ponoć Bóg ulepił z gliny wszystkie zwierzęta… o niektórych najwyraźniej zapomniał i musiał je ulepić z gliny ktoś inny. Niestety nie wiemy kto ;)


Zobaczmy w jak kuriozalnej sytuacji się znaleźliśmy: Oto w Piśmie Świętym mamy okazję przeczytać słowa samego Boga i stwórcy świata. Bóg pragnie zaimponować (o ironio)… człowiekowi i opisuje mu potęgę, najbardziej majestatycznego spośród  wszystkich swoich stworzeń, nazywając go niezrównanym. Przy słoniach, lwach, tygrysach, niedźwiedziach – krokodyl mocno traci na swojej majestatyczności. W konsekwencji Bóg obnaża własną nieświadomość istniejących gatunków zwierząt, nieznajomość geografii, a przy okazji – niedojrzałość emocjonalną.

 

Gdzie leży główny problem?

Stwierdzenie z początku Księgi Rodzaju - jakoby to Bóg stworzył cały świat, nie pasuje do opisu świata, z którym mamy do czynienia od drugiego, aż do ostatniego rozdziału Biblii. Jeżeli rzeczywiście świat stworzył jakiś Bóg, to z całą pewnością nie był to biblijny Bóg Jahwe. Bóg Jahwe za każdym razem podkreśla, że jest Bogiem Izraelitów i tylko Izraelitów. Biblijnego Boga interesują wyłącznie Żydzi i ich ziemie, tak jak Gargamela interesują wyłącznie Smerfy i ich wioska, przy czym ten pierwszy traktuje swoich "wybrańców" znacznie okrutniej.

Skąd zatem pomysł, żeby lokalnego Boga Semitów nazywać Panem i Stwórcą całej ludzkości? Odpowiedź: Od starożytnych Rzymian, którzy ukradli Żydom judaizm i wcielili go, jako fundament, pod stworzoną przez siebie religię polityczną (antyBiblia szczegółowo wyjaśnia tą kwestię). To religia rzymskokatolicka rozpowszechniła mit o biblijnym Bogu, jako stwórcy świata… a dziś wypadało by rzec – Wszechświata. Kłamstwo powtarzane od wieków, zaadoptowało się w naszych umysłach, w szufladce z napisem: „prawda”. To nie biblijny Bóg stworzył świat, zwierzęta i ludzi, to ludzie stworzyli biblijnego Boga.


Jak zatem powstał świat? Rozwiązanie tej zagadki nie jest dane księżom, ani biskupom, tylko naukowcom i lepiej niech tak pozostanie. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz